Strona główna Strona główna
rok XIX  |  Nr 10/446  |  październik 2009  
INFORMACJE
Wieść gminna niesie...
Jak będziemy jeździć w... 2029 r
To nie jest chlubne...
Stan po spożyciu Cidra
Ukłony...
Telefony do redakcji
 
 
 
WYDANIE ELEKTRONICZNE
Pobierz pełne wydanie GR
 
 
 
ZIELONA ENKLAWA
Warto z "WUFOSIEM"   Artykuł ilustrowany
 
 
 
Informacje
Cykl "Zielona Enklawa"
Radzionkowskie Towarzystwo
Społeczno-Kulturalne

 
 
 
CYKL "ZIELONA ENKLAWA"
Rojczańska hałda, nasze dzieci i metale ciężkie
MONITORUJMY!
 
    Niedawno moja osoba zabrała głos w ważnej dla społeczności Rojcy sprawie przyszłości hałdy, a dokładnie zagospodarowania ponad miliona ton żużla po byłej hucie ołowiu Radzionków. Społeczeństwo obawia się, że deklaracje o bezpieczeństwie jej rozbiórki (w tym rekultywacji terenu) mogą rozminąć się z rzeczywistością. Po wybraniu żużla może powstać krajobraz księżycowy z pozostałością nie zagospodarowanych resztek nieobojętnych dla środowiska jak i zdrowia materiałów, a kosztowna rekultywacja będzie przeciągać się. Za kilka lat mogą być inne władze miasta, inny właściciel terenu, inne priorytety, sytuacja itd. Wtedy każda ze stron zwalać będzie winę na poprzedników, a problem nie zostanie rozwiązany - ofiarą tylko pozostanie okoliczna społeczność. Dlatego dzisiaj mamy sytuację jak w przyśpiewce "stary niedźwiedź mocno śpi".
    Pozostawić dziś tę nieobojętną dla środowiska hałdę w spokoju, czy podjąć decyzję jej rozbiórki (w tym zagospodarowania na nowo terenu) stanowi wyzwanie dla wszystkich stron. Jako osoba z zewnątrz widzę w dyskusji przewagę argumentów merytorycznych oraz wolę właściciela na rzecz pełnego bezpieczeństwa całego przedsięwzięcia. Niezwykle cennym jest także obecność radzionkowskiego podmiotu społecznego - stowarzyszenia "Zielona Ziemia". Teraz decyzyjność jest już po stronie władz miasta, przede wszystkim ustanowienia warunków eksploatacji żużla, rekultywacji, a potem konsekwentnego nadzoru w zakresie realizacji.
    Od blisko 20 lat zajmuję się problematyką narażenia środowiskowego dzieci na metale ciężkie, zwłaszcza ołów. Ten niezwykle trudny dla śląskiej społeczności problem nie został w sposób należyty przezwyciężony. Ołów jest dla dzieci specyficzną trucizną, która już przy niskich stężeniach uderza w to co jest najważniejsze dla człowieka - osłabia ich potencjał intelektualny oraz zakłóca zachowania. Kto więc otwarcie przyzna się, że ma taki problem u siebie? Jednocześnie przez dziesiątki i setki lat wydobycie - przetwarzanie kruszców ołowiu było solą tej ziemi, źródłem dochodów i rozwoju. Początkowo działalność ta była zlokalizowana poza osiedlami co ograniczało zagrożenia. Ostatnie 100 lat to okres burzliwego rozwoju branży węgla, stali, innego przemysłu, transportu, ogólnej industrializacji. Śląsk z zielonego stał się czarnym, nie tylko od węgla ale przede wszystkim od zanieczyszczeń. By poprawić sytuację środowiskową w centrum aglomeracji górnośląskiej, przed 50 laty podjęto decyzję o wybudowaniu w Miasteczku Śląskim nowej huty metali, która umożliwi likwidację przestarzałych hut cynku i ołowiu w Szopienicach, Lipinach, Bytomiu, Radzionkowie, Piekarach Śląskich, a jednocześnie przerób milionów ton żużla hutniczego zalegającego na licznych zwałach. Właśnie dlatego przed 35 laty zatrzymano produkcję ołowiu w hucie Radzionków. Dlaczego nie przerobiono pozostawionego zwału żużla opisałem poprzednio.
    Gdy sprawa ochrony środowiska stała się ważnym problemem, opinia społeczna najczęściej skupiona była tam gdzie z różnych względów było najgorzej. Zaś tam gdzie było już lepiej, uważano że zagrożeń środowiskowych jako takich już nie ma - wręcz jest bardzo dobrze. Jako przykład dam stężenia ołowiu u dzieci. Na początku lat 90-tych ub. stulecia ówczesną wartość dopuszczalną ołowiu 10 µg w decylitrze krwi pełnej przekraczało ponad 70% dzieci w Miasteczku Śląskim. W Szopienicach, czy Brzezinach Śląskich było jeszcze gorzej, ale tam statystykę uśredniano na całe miasto i ostatecznie było już znacznie lepiej. Generalnie wtedy średnio w aglomeracji górnośląskiej, w której mieszkało ponad 600 tys. dzieci, przekroczone wartości ołowiu miało co najmniej 30-35% dzieci. Tymczasem mówiono głośno tylko o Miasteczku Śląskim. Dzisiaj już wiemy, że przy stężeniach podprogowych ołowiu, a więc tych do 10 µg Pb/dl obniżenie ilorazu inteligencji u dzieci kształtowało się średnio na 7 pkt. IQ. Tu mamy odpowiedź dlaczego wtedy dominowały tu szkoły zawodowe oraz wysoki odsetek dzieci kończył edukację w klasach wyrównawczych, czy szkołach specjalnych.
    W ostatnich 10 latach gdy poprawił się stan środowiska, a przede wszystkim zniknęło tak wielkie zagrożenie ołowiem, widzimy eksplozję intelektu na Śląsku i jest to widoczne powszechnie. Jednak nadal mamy miejsca gdzie, to dodatkowe obciążenie ołowiem nie znikło do końca - a przynajmniej nie można go lekceważyć.
    Nasze badania dzieci potwierdzają wyższe stężenia ołowiu na terenach zanieczyszczonych tym pierwiastkiem w tzw. okresie gwarkowskim i później przemysłowym. Gdy chodzi o Radzionków obszarem tym jest rejon Rojcy. To zwiększone narażenie powoduje przede wszystkim zapylenie wtórne. Dzieci ołów zjadają spontanicznie w czasie zabawy, spacerów. Każda susza powoduje wzrost zapylenia i tych zagrożeń. Mamy paradoks, że tutejszym dzieciom może szkodzić słońce i niewinna zabawa na dworze. Jeśli o tych zagrożeniach nie mówi się, odbierane to jest jakby ich nie było. Resztę możemy sobie dopowiedzieć sami. Dzisiaj już nie mówi się jak kiedyś o wartościach progowych ołowiu bezpiecznych dla dzieci.
    
    W specjalnej dla tego problemu opinii, światowej rangi specjalista medycyny środowiskowej Profesor Zbigniew Rudkowski mówi: nie istnieje wartość progowa dla której ołów nie byłby szkodliwy dla rozwijającego się układu nerwowego dziecka - mikrointoksykacja ołowiem jest schorzeniem niemym, które nie boli a powoduje istotne negatywne skutki neurobehawioralne - u dzieci nie ma bezpiecznego stężenia ołowiu we krwi poniżej którego można z wysoką pewnością stwierdzić, że skutki tej toksyczności nie powodują zaburzeń dla ich zdrowia i rozwoju - potrzeba działań profilaktycznych u dzieci już przy stężeniach od 2 µg Pb/dl. W kontekście ostatniego zdania dodam, że przeprowadzone przez Fundację przed kilku laty badanie dzieci w Rojcy, wykazało średnie stężenie ołowiu w granicy 4 µg Pb/dl.
    Dzisiaj mamy sytuację względnego bezpieczeństwa, gdyż zazieleniona hałda żużla generalnie nie pyli, nie mniej stanowi pułapkę dla nieświadomych zagrożenia dzieci (są też na niej miejsca bez zieleni). Z chwilą rozpoczęcia rozbiórki należy dopilnować z jednej strony eliminacji dodatkowego pylenia, wywożenia na kołach samochodów materiału na ulice oraz zabezpieczenia terenu przed dziką penetracją (w tym osób zamiarem odzysku metali). W dzisiejszej technice nie jest to trudnym - trzeba tylko chcieć. Nie stoi na przeszkodzie zabudowanie doraźnych punktów pomiarowych zapylenia (przynajmniej od strony osiedla). Uważam za konieczne prowadzenie monitoringu zdrowotnego dzieci (w tym zakresie podmiotem zaufania jest Fundacja). Właściciel hałdy powinien wyłożyć niezbędne środki z przeznaczeniem na realizację uzgodnionego pakietu pomocowego dla dzieci. Nie może to być przysłowiowy cukierek. Również zadania te winny być wsparte środkami budżetu miasta.
    
Mieczysław Dumieński
Prezes Fundacji na Rzecz Dzieci "Miasteczko Śląskie"
 

 
LICZBA ODWIEDZIN:  106829  
Copyright © 2003-10 Radzionkowskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne
Kopiowanie i przetwarzanie materiałów bez zgody redakcji zabronione!