Strona główna Strona główna  
Polecamy w najnowszym "Głosie":   Wieść gminna niesie...   |   To nie jest chlubne...   |    
Serdecznie witamy!
Ludzie RTSK
Działanie
Słowo
Program
Historia
Zarząd RTSK
Ścieżki rowerowe
Kontakt
 
 
Słowo
 
Marketing czy rządzenie?
„Public relations to słowa, pojęcie robiące w naszych czasach oszałamiającą karierę. Za główny cel stosowania public relations można uznać kreowanie wizerunku firmy / organizacji/ poprzez przekazanie informacji do otoczenia na temat firmy, jej produktów lub usług z wykorzystaniem liderów opinii lub bezpośrednio przy użyciu np. mediów. Specjaliści od PR zwykle wąsko definiują grupę docelową swoich działań, aby precyzyjniej przygotować dla nich ofertę. Nacisk kładziony jest na proces zarządzania informacją, który ma za zadanie stworzenie w świadomości odbiorcy konieczności istnienia organizacji, jej integralności ze środowiskiem ją otaczającym, etc., poprzez wytworzenie zaufania do firmy i jej pozytywnego wizerunku. Uznaje się PR za strategiczny element zarządzania organizacją, którego celem jest sprawna, planowa, efektywna komunikacja tak wewnątrz niej, jak i z otoczeniem.” Tyle definicje...
PR to ważna dziś dziedzina życia gospodarczego i społecznego. Także w polityce, także w polityce lokalnej. Inicjatywa Obywatelska powiatu tarnogórskiego stworzona i kierowana przez burmistrza Gabriela Tobora doskonale zrozumiała skuteczność działań marketingu politycznego. Zrozumiała i wygrała wybory burmistrzowskie, zremisowała zaś wybory do rady miasta, rychło przeciągając na swą, „konfiturową” stronę dwóch radnych z: SLD (został przewodniczącym komisji RM z odpowiednim dodatkiem) i PChS, także przewodniczy ważnej komisji, w ten sposób zapewniając sobie większość w radzie. Notabene, publiczną tajemnicą jest fakt, iż w kampanii wyborczej stronnictwo obecnego burmistrza korzystało z usług jednej z renomowanych firm PR, która wcześniej już związana była z fundacją prowadzoną przez Gabriela Tobora i wykonywała na terenie miasta pewne przedsięwzięcia.
Wybory wyborami, przyszedł czas na działanie wpierw jednak spłacono wyborcze długi – patrz radzionkowski delegat w PEC czy nowy kierownik przychodni. Ale nadal mamy nieodparte wrażenie, iż kampania się nie skończyła, trwa nadal. Co prawda wytrawny polityk mówi, iż pierwszy dzień po wyborach to pierwszy dzień nowej kampanii, ale bez przesady. Od ponad roku w Radzionkowie trwa nieustający festiwal marketingowy. Zaprzęgnięto do niego, za wielkie pieniądze nie tylko sławiące poczynania burmistrza, urzędu i radnych koalicji urzędowy Kurier, ale też okoliczne gazety: „Życie Bytomskie”, „Gwarek”, TV-3, „Radio Piekary” i oczywiście „Radzionkoviana” (organ Inicjatywy Obywatelskiej) wydawanej zresztą przez tą samą firmę, co Kurier.
Zewsząd docierają do nas wieści o kolejnych sukcesach władzy, o kolejnych inicjatywach, wprzęga się do tej akcji, szanowanych skądinąd ludzi, którzy mają o tym zaświadczać i robią to bardziej lub mniej umiejętnie. Tworzy się wizerunek dobrotliwego władcy, ludzkiego cesarza, który bacznie przygląda się wszystkiemu, co dzieje się w mieście – najlepiej pod jego kuratelą, i który rozdaje uśmiechy posłusznym. Konformistów nie zabraknie nigdy. Władza zaś będąc nieczułą na krytykę skwapliwie nasze podpowiedzi twórczo rozwija. I bardzo dobrze. Tak jest dziś np. z przebiegiem trasy korowodu – będzie odcinek w Rojcy, albo – formalne zmiany w Kurierze, (co ważniejsze najświeższy numer tego biuletynu publikuje wreszcie uchwały rady miasta, czyli to, do czego z gruntu rzeczy mógłby być jedynie powołany… ), albo zajęcie się wreszcie sprawami przychodni. Jednocześnie burmistrz jest przesadnie wyczulony na opozycyjne sprzeciwy, wyrażane najczęściej jako wstrzymanie się od głosu. I łaja opozycję, odnosząc krytykę osobiście do siebie nie potrafiąc zrozumieć i twórczo podejść do odmiennych recenzji, które nie burzą przecież nic, a każą się zastanowić nad alternatywą. Trudno w takiej sytuacji o harmonijną współpracę z całą radą miasta. Nie wina to opozycji, a strata raczej wszystkich nas. Pomijając fakt, iż patrzenie na ręce władzy, to prawo i obowiązek opozycji.
Proszę nas źle nie zrozumieć, promocja miasta, mówienie o nim dobrze, to nasz patriotyczno-lokalny obowiązek. To dobrze, że ludzie dowiadują się o tym, co się nam udało, że kształtuje się pozytywny wizerunek miasta. To kiedyś może zaprocentować, jeśli się nie przesadzi. Zaczęło się wszystko od ubiegłorocznych Dni Radzionkowa, inicjatywy mającej zastąpić FYRTKA i wypromować „nowe”. Dni Radzionkowa pochłonęły mnóstwo pieniędzy – ocena należy do ludzi. Jedno jest pewne, sztandarowy uliczny korowód, każdy przyzna, iż był odtwórczy wobec tradycyjnego tarnogórskiego, nie wymyślono nic nowego. A potem już szło jak z płatka, place zabaw, rynek, straż miejska, boiska, imprezy, przejęcie LO, krzyże Wojciecha, uroczyste sesji, składanie kwiatów, honorowe patronaty aż do radzionkowskiego Cidra, który na pewien czas ma zastąpić w mieście pięciozłotówkę. W Wielkanoc zobaczyliśmy nawet pana burmistrza i zasłużonego radzionkowskiego piekarza w TV-3, promującego radzionkowskiego dukata; występ, który, przy całym szacunku chciałoby się szybko zapomnieć... Proszę tej kompromitacji nie kazać nam uzasadniać... Tegoroczne Dni Radzionkowa mają przyćmić ubiegłoroczne. Ile będą kosztowały? Na promocję przewidziano w budżecie 140 000 tysięcy złotych, kolejnymi poprawkami do budżetu suma ta rośnie… Tymczasem źle się mają sprawy „Małego Śląska”, być może to ostatnie chwile tego radzionkowskiego ambasadora. Kto by się tym przejmował, za rok na Dni Radzionkowa zaprosi się Krzysztofa Krawczyka i będzie dobrze…
„Chcemy spowodować, że Radzionków będzie:
- wysokiej jakości, lokalnym środowiskiem życia mieszkańców,
- obszarem przestrzenno – funkcjonalnym, który oferować będzie wysoki standard usług miejskich wraz z gwarancją bezpieczeństwa osobistego,
- miastem bogatym zaangażowaniem i odpowiedzialnością mieszkańców oraz dynamizmem i gospodarnością przedsiębiorców,
- dynamiczną jednostką terytorialną intensywnie współpracującą z sąsiednimi samorządami, jednostką szybko i skutecznie reagująca na wyzwania czasu, zwłaszcza potrzeby na mieszkańców
…pisze w swym wyborczym materiale Inicjatywa Obywatelska. Jeśli cokolwiek można z tego zrozumieć, to fakt, że ma być u nas jak w niebie. A dalsze materiały mówią, jak na tej niebiańskiej lagunie się weselić, zgodnie z tym, co onegdaj powiedział nam wiceburmistrz Kula – chleb już jest, trzeba igrzysk…
Mamy nieodparte wrażenie, że nowa radzionkowska władza, która miała być dynamiczna i iść ostro do przodu, oparła swe rządzenie o swój wizerunek raczej niż o fakty materialne. Czego nie ma w „kupionych” przez siebie mediach, o tym ludzie się nie dowiedzą, co w nich jest – realnie istnieje. Tak się przynajmniej zdaje propagandzistom z urzędu, albo spoza urzędu, którzy co raz częściej wikłają burmistrza, może bez jego świadomości w śmieszne wydarzenia. Problemów w mieście nie ma żadnych – tako rzeczą owe media i oferują nam tkwienie w środku tego marketingowego Matrixa.
Oczywiście problemy są, piszemy o nich, jako jedyna w okolicy gazeta niezależna od władzy, do tej pory nie doczekaliśmy się żadnego wyjaśnienia, zajęcia stanowiska, żądania sprostowania nawet. To świadczy o jednym, o sprawach, które nie są w porządku pod jakimkolwiek pozorem elita urzędu nie rozmawia! A tymczasem realia są skrzeczące. W zeszłym roku nie zrealizowano zdecydowanej większości zadań inwestycyjnych zapisanych w budżecie! Nie wzięto się za ważne, ale niewidoczne dla innych oprócz zainteresowanych – problemy gospodarki wodno ściekowej. Nie dba się należycie o nieruchomości gminne, nie reaguje się na sygnały z miasta dotyczące pozornie drobnych spraw mieszkańców. Odłogiem leży przeprowadzka ośrodka zdrowia, zaogniono stosunki z policją, nie widać porozumienia ze starostwem w sprawie dróg w gminie, itd., itp. W tym wszystkim jedno jest pocieszające, to iż nie zważając na nic spisują się urzędnicy, w przeważającej mierze. Jakżeż miło słyszeć, szczególnie od ludzi tu niezasiedziałych o tym, jak zwykli, szeregowi urzędnicy są kompetentni i życzliwi...
Nie twierdzimy także, iż nic się nie robi w mieście, ot zwykłe bieżące administrowanie, niezbędne remonty i usuwanie awarii. Sporo zleca się także projektów i dokumentacji, ile z tego zostanie wykorzystane? Ochoczo więc nagłaśnia się nawet takie „inwestycje” jak: założenie instalacji odgromowej czy wykonanie 3 metrów wykopu i nieśmiertelne boiska – na to pieniądze są i place zabaw… Notabene, jeśli zaniedba się istotne dla osadnictwa dziedziny życia miasta, kto będzie kopał piłkę na tych boiskach i pląsał w ogródkach zabaw? Jak zahamować emigrację, jak ściągnąć tu ludzi chcących się osiedlić w naszym mieście? To pytania na razie bez odpowiedzi.
Skąd tak krytyczna ocena aktualnej władzy? Otóż minęło właśnie półtora roku od wyborów. To okres wystarczający, by oceny wystawiać. Wysokość tej oceny jest zwykłą konfrontacją przedwyborczych, wyborczych i powyborczych obietnic a rzeczywistością materialną i stylem sprawowania władzy przez burmistrza i jego ekipę, która ma świadomość, że gdy rzeczywistość nie jest ciekawa, trzeba tworzyć alternatywną – medialno-marketingową.
Istotą marketingu politycznego jest przekonanie obywateli do swojej koncepcji politycznej. Marketing polityczny może być rozumiany jako zespół teorii, metod, technik i praktyk społecznych mających na celu przekonanie obywateli, by udzielili poparcia politykowi, partii lub projektowi politycznemu. To marketing polityczny, polityka wirtualno - medialna zastąpiła sprawne zarządzanie miastem i realne rządzenie, czyli rozwiązywanie problemów mieszkańców miasta. Zdania swego nie zmienimy dopóki, dopóty balon, w który wtłoczono gaz rozweselający nie pęknie. Wtedy okaże się, co włodarze miasta potrafią... Gdy pojawi się cząstka środków europejskich i trzeba będzie dokonywać wyboru, czego nie robić, bo na wszystko z kasy miasta nie wystarczy...

mg


--------------------------------------------------------------



Któryś z aktualnych "wielkich", już nie pomnę w powodzi konferencji prasowych, który - powiedział, iż w samorządach siedzi całe zło, jak należy rozumieć - w odróżnieniu od całego dobra, które tkwi, wedle jego własnych słów w jednym z wymienionych.
Gdyby traktować te słowa poważnie można domniemać, iż samorządność dla partii rządzącej jest marginalna, wręcz destrukcyjna wobec centralistycznej wizji państwa, w którym władza i decyzja ma pochodzić z centrali, czyli zarządzanie odgórne...
Należy przypuszczać, iż działacze tej partii nie mają specjalnej wiedzy o samorządach, bo w aktualnych raczej nie są nadreprezentowani jak w sejmie. Nie mają też nadmiaru kadr na stołki w terenie, o czym można się było przekonać w trakcie długiego procesu powoływania wojewodów. Trwa teraz wobec zbliżających się wyborów samorządowych tworzenie struktur terenowych, które mogłyby udanie wystartować w październiku. Czy po to, by samorządność ograniczać?..
Podejrzliwość wobec samorządów może też mieć źródło w autentycznych złych praktykach w wielu samorządach, nie tylko starachowickim, piotrkowskim, czy opolskim. Tak, to prawda. Ale współcześni politycy, o których mowa mają niesłychaną łatwość do uogólnień. Źli lekarze, adwokaci, sędziowie, dziennikarze, urzędnicy itd., wedle prymitywnego archetypu, iż rudzi są fałszywi a blondynki głupie...
Samorządność, decentralizacja władzy, budowa, chyba w dużym stopniu udana, społeczeństwa obywatelskiego skierowana na aktywność środowisk lokalnych, to niewątpliwy pozytywny dorobek tzw. III RP.
Są samorządy złe, skorumpowane, zbiurokratyzowane, nieudolne, kłótliwe, niegospodarne. Tworzą je ludzie, a ci sitwy i siedliska niekompetencji. Ale to nie znaczy, że samorządność jest do kitu! Ileż jest tych nagannych? 1 procent, 5? Czy istotnie tęsknimy do centralnie rozdzielanej decyzji co nas bezpośrednio w naszym środowisku dotyczy? Na pewno - nie.
Na tym tle mała laurka dla naszego samorządu. Przez te 7 lat radzionkowski samorząd pokazał, że Polska samorządna ma sens. Tu zapadają istotne dla miasta decyzje, istnieje pokojowa koegzystencja między burmistrzem i radą a w niej rządzącej większości i opozycji. Nie, to nie jest idylla. Różnice w podejściu do niektórych problemów uwidaczniają się w pracach komisji rady, czasem w głosowaniach w trakcie obrad rady.
Czasem mawiamy, że sesje rady są nudne, bo tylko debata i głosowanie, bez tego co media kochają - kłótnie, oracje dla poklasku, nagłe zwroty i pyskówki. Tylko pozazdrościć tym, co "obsługują" sejm, albo też okoliczne samorządy, bez wyjątku. Ale też z rzadka bywający z tych przyczyn na radzionkowskich sesjach dziennikarze lokalnych gazet przyznają, iż tu choć fajerwerków nie ma, lubią jednak bywać, bo tu się po prostu pracuje a nie popisuje się...
Można się spierać o tempo przemian w naszym mieście, choć nieco to jałowe wobec rzeczywistości, wobec poszczególnych decyzji, ale jeśli ktoś chciałby się pouczyć samorządności niech - zapraszamy - niech wpadnie tu do nas...
Niech wpadną też radzionkowianie, sesje RM mają zawsze charakter otwarty...
 
Copyright © 2004-2009 Radzionkowskie Towarzystwo Społeczno - Kulturalne   |   Projekt: Wojciech Sitko   |   Odwiedzin: 14763